Sklep internetowy i producent którego trzeba omijać szerokim łukiem

Sty 11

Sklep internetowy i producent którego trzeba omijać szerokim łukiem

Witam was w nowym roku,

Jeszcze raz życzę wam wszystkiego najlepszego.

Rok zaczniemy od nie miłej sytuacji która mnie spotkała w związku z reklamacją produktu w popularnym sklepie internetowym morele.net

Ostatnio wyżej wymieniony sklep jest popularny chociażby z tego że zostały wykradzione dane klientów lub wyciekły przez nieprawidłowe zabezpieczenie ale to niech każdy nazywa po swojemu.

Bardzo fajny artykuł na ten temat znajdziecie tutaj.

Sam tytuł artykułu zachęca do przeczytania “Przyszła zima, hasła spadają z drzew jak morele.”

Ja niestety poznałem ten sklep z jeszcze gorszej perspektywy ponieważ zaraz przed ich wielką wtopa z wyciekiem danych osobowych klienta, musiałem zmierzyć się z działem obsługi klienta, a dokładniej z działem reklamacji.

Wszystko zaczęło się 19 lipca 2017 kiedy zakupiłem w wyżej wymienionym sklepie fotel Fotel Sandberg Esports Equipment Warrior Gaming Chair Czarno-czerwony (640-80) płacąc za niego ponad 600 zł.

Wydawało mi się że jest to zakup na 3-4 lata a może nawet na 5 bo jednak 600 zł to nie są już tak małe pieniądze.

Byłem jednak w ogromnym błędzie, fotel po ponad roku użytkowania przez dziecko, najpierw zaczęła skrzypieć blacha pod siedziskiem, przestała działać blokada bujaka, aż w końcu zaczęły się problemy z samym podnośnikiem, przez co krzesło samo opadało.

28 listopada 2018 postanowiłem dowiedzieć się coś więcej na temat reklamacji takiego produktu, jest to produkt większy i nie wiedziałem jak przebiega gwarancja dlatego przesłałem zapytanie przez formularz, pozwolę sobie zacytować fragmenty mojego zapytania:

Od kilku dni są z nim coraz większe problemy, a przede wszystkim z podnośnikiem.

Od kilku dni są z nim coraz większe problemy, a przede wszystkim z podnośnikiem.

Po podniesieniu fotela maksymalnie do góry i skorzystaniu z niego fotel samoistnie zjeżdża na sam dół czasami od razu a innym razem powoli. Blokada rozkładania oparcia też raz działa a raz nie.

Dodam że blacha pod siedziskiem też zaczyna skrzypieć i ma się wrażenie jakby się fotel za chwilę miał rozsypać.

Dodatkowo chciałbym również poruszyć kwestie wykonania produktu który państwo sprzedają, do maila załączam zdjęcie.

Ja oczywiście rozumie że siedzisko z czasem się zużywa ale fotel jest używany przez dziecko przez nie całe półtora roku a jego stan wskazuje jakby miało minimum 5 lat.

 

Zgłoszenie jest chyba jasne i zrozumiałe, ale chyba nie dla pracowników tego sklepu internetowego ale o tym za chwile.

Na początek pojawił się pierwszy problem jakim jest rozłożenie takiego fotela oczywiście jest cała masa filmików na youtube jak to zrobić przy użyciu siły. Ja jednak nie chciałem tego robić w taki sposób ze względu na to że mogłyby powstać wtedy uszkodzenia mechaniczne, dlatego zamiast jednej paczki wyszły dwie. Wszystko spakowane i zabezpieczone, dzwonie do morele i pytam jak to mam wysłać, Pani oczywiście że pewnie się da ale on nie wie, że kolega który się tym zajmuje jest zajęty ale jeszcze jest w pracy i mi do 17 odpowie. Oczywiście odpowiedzi nie otrzymałem następnego dnia znów się z nimi skontaktowałem i dostałem odpowiedź jak to zrobić. Był wtedy już 12.12.2018 czyli równo dwa tygodnie od zgłoszenia problemów. Koniec końców fotel dotarł 13.12.2018 do morele.net

Do świąt była cisza, oczywiście przez święta się nie interesowałem tym tematem z logicznych względów, jednak po świętach czyli 27.12.2018 sprawdzam status, reklamacja zamknięta.

Zgłoszenie odrzucone uszkodzenie mechaniczne poszycie siedziska

I tutaj wracamy do wątku mojego zgłoszenia w którym jasno opisałem główne problemy z fotelem i DODATKOWO zapytałem o siedzisko. Co zrobiła “znakomita” obsługa morele.net? Wysłała fotel do serwisu jako zgłoszenie siedziska, jak można nazwać taką obsługę bo mi przychodzi do głowy określenia typu skończeni id…, de… itp. Bo inaczej się tego po prostu nie da nazwać, mają czarno na białym z czym jest problem ale nie oni musza po swojemu chyba na złość.

Oczywiście od razu napisałem do nich że zgłoszenie dotyczyły czego innego i szanowny Pan “Specjalista ds. obsługi Reklamacji” napisał:

Drogi Kliencie,
serwis stwierdził uszkodzenie mechaniczne które nie podlega gwarancji dlatego nie podjął się naprawy fotela. Jeśli Pan chce mogę jeszcze raz wysłać produkt do serwisu w celu naprawy innych usterek.

Jak widać specjalista z niego jak z koziej dupy trąbka bo dostał konkretne zgłoszenie a zrobił po swojemu i jeszcze teraz z łaską mi odpisuję że on może jeszcze raz wysłać produkt do serwisu w celu naprawienia innych usterek. Jaka mam pewność że ten wielce specjalista znów nie da dupy i wyśle do serwisu błędnie opisaną usterkę skoro raz już to zrobił?

28.12.2018 odpisałem gościowi który niby jest specjalistą ds. obsługi reklamacji że ma wysłać fotel ponownie do serwisu żeby naprawili to co jest do naprawy. Dla mnie temat był zamknięty i byłem pewny że fotel w końcu trafił na serwis.

Ku mojemu zdziwieniu 2 stycznia 2019 roku, o 9 rano dzwoni do mnie kurier DPD i mówi że mam sobie zejść po paczkę, w ogóle wow po jaka paczkę? Schodzę a tam paleta od morele.net z fotelem.

Myślałem że mnie szlak trafi! Pan “Specjalista ds. obsługi Reklamacji” znów dał dupy! I nie dość że dał dupy to jeszcze wysłali mi to w najgorszy sposób, kurier podjechał wyrzucił w największy śnieg paletę i zadowolony. Nie wiem ludzie pracujący w morele uważają że ich klienci mają rampy do przyjmowania palet czy jak? No totalny debilizm, ja rozumie że wysyła się tak towary typu pralka, zmywarka czy lodówka. Ale skoro ja to wysyłałem normalnymi paczkami to dlaczego tego nie otrzymałem w taki sam sposób?

Tego chyba nikt nie wie. Od razu napisałem do nich i odpisała mi tym razem specjalistka, bo Pana specjalistę chyba moja reklamacja przerosła


Drogi Kliencie,
towar został do Pana wysłany w dniu 24.12.2018 roku. Niestety o chęci ponownej reklamacji dowiedzieliśmy się w dniu : 2018-12-28 . W tym przypadku konieczne jest założenie nowej reklamacji. 
Towar zgłosimy ponownie do serwisu. 

Jednoczenie przepraszamy za zaistniałe niedogodności. 

Nie za bardzo wiem co mi z ich przeprosin? Dali dupy i nawet nie potrafią się przyznać a wręcz kpią sobie z klienta plując mu w twarz, odpowiedź otrzymałem 2 stycznia 2019, dziś mamy 11 stycznia i do dnia dzisiejszego cisza. Nie wiem mam im jakaś specjalną prośbę wysłać że chce zareklamować towar czy jak? Chyba jak raz napisałem że chce żeby zostały usunięte usterki które opisałem powinno wystarczyć żeby Pani specjalistka otworzyła nowe zgłoszenie. Ale jak widać dla pracowników morele nie jest to takie proste.

Jeszcze wracając do przesyłki zwrotnej od morele po pierwsze nie otrzymałem żadnego pisma od serwisu więc nie wiem czy ten fotel naprawdę trafił do jakiegokolwiek serwisu czy po prostu pracownicy stwierdzili a są święta nie będziemy się tym przejmować i odrzucimy reklamację i będziemy mieć święty spokój. Kolejna sprawa to w jakim stanie przyszła do mnie przesyłki, kartony które ja pozaklejałem żeby wszystko zabezpieczyć. Morele niestety nie miało chęci zabezpieczyć przesyłki jedną przesyłkę zakleili tak że chyba od razu się rozkleiła a drugą w ogóle olali tzn otworzyli ją i tak zostawili.

Powyżej zdjęcia pudełek które otrzymałem od morele.net jak można nazwać takie zapakowanie produktu? Według mnie to jest kpina i ktoś powinien za to odpowiedzieć. Tak samo osoba (Specjalista ds. obsługi Reklamacji) która nie potrafi czytać ze zrozumieniem wiadomości od klientów też powinna ponieść surowe konsekwencje.

Ja wysłałem dwie przesyłki za które sklep musi zapłacić oni niby wysłali to dalej do serwisu, potem niby z serwisu trafiło to z powrotem do nich a na końcu oni wysłali to do mnie. Czyli mamy tutaj minimum 5 przesyłek a być może więcej bo nie wiem jak to było przesyłane między morele a serwisem. Jeśli w końcu fotel ponownie trafi do serwisu to będzie musiał ponownie przejść tą samą drogę. Czyli w sumie 10 przesyłek a piszę tu o minimalnej liczbie, pomnóżcie to sobie nie wiem razy 20 zł chociaż pewnie takie przesyłki to koło 30 zł chodzą. Ja się zastanawiam jak ten sklep funkcjonuje z pracownikami którzy narażają go na dodatkowe koszty tylko i wyłącznie dlatego że pracownik nie potrafi czytać albo ma klienta głęboko w poważaniu. A wątpię że jestem jedynym klientem który spotkał się z takim podejściem, pewnie jest więcej takich osób.

Na koniec chce poruszyć wątek w sumie to najważniejszy czyli “uszkodzenie mechaniczne siedziska”

Przedsiębiorcy dość często – oddalając reklamację – powołują się na wadę mechaniczną. Nie jest jednak prawdą, że wystąpienie takiej wady to powód do nieuznania roszczeń konsumenta.

Przede wszystkim pojęcie wady mechanicznej nie jest pojęciem ustawowym. To pojęcie bardziej potoczne.

Można powiedzieć, że uszkodzenia mechaniczne to takie, które jest związane z działaniem siły fizycznej.

Rozstrzygnięciu może co najwyżej podlegać okoliczność, czy siła fizyczna przyłożona do rzeczy była adekwatna i przyłożona właściwe. Ciężar dowodowy będzie obciążał strony w zależności od czasu, jaki upłynął od wydania rzeczy. Np. konsument może dowodzić, że mechaniczne uszkodzenie powłoki panelu zostało spowodowane jej wadliwością, użyciem niewłaściwych materiałów. Coś co spadło na panel uszkodziło go, ale zdaniem konsumenta nie powinno, gdyby panel był należycie skonstruowany.

Źródło

Powyżej macie zdjęcia dwóch siedzisk a pod zdjęciami informację o pojęciu “uszkodzenia mechanicznego” teraz wytłumaczcie mi w jaki sposób serwis stwierdził uszkodzenie mechaniczne? Przecież na zdjęciu widać że po pękała “skóra” i wygląda to tak jak wygląda. Według mnie jest to spowodowane użyciem beznadziejnych materiałów nawet inni klienci morele pisali o tym w opiniach o tym fotelu. Drugie zdjęcie przedstawia fotel od SpeedLink’a używane przez podobny okres tyle że przez dorosłą osobę i to do pracy czyli siedzenie na nim przez ponad 8 godzin to po prostu norma a jak widać różnica jest kolosalna. Cenowo fotele są w podobnym przedziale chociaż SpeedLink był tańszy o 100 zł. Tutaj odpowiedź nasuwa się chyba sama odnośnie Włoskiego producenta Sandberg trzeba unikać tych produktów bo są gówniane, do tego serwis tego producenta jawnie kłamie w przypadku reklamacji. Dlatego producent trafia na moją czarną listę i nawet za darmo bym nic nie wziął od nich. Za to SpeedLink polecam!

Jeśli chodzi o sklep morele to on również trafia na moją czarną listę i już NIGDY nie skorzystam z ich oferty. Wole przepłacić ale współpracować z porządnymi sklepami a alternatyw jest dość sporo. Może jako klient indywidualny nie robiłem często zakupów w morele.net jednak jako klient biznesowy wielokrotnie zamawiałem produkty od nich ale czas najwyższy skończyć z zakupami w sklepie który traktuje klientów jak śmieci.

Gardzę takimi firmami jak morele.net i Sandberg, według mnie takie firmy nie mają prawa bytu na rynku.

Mam jednak nadzieję że kolejny wpis będzie dużo pozytywniejszy.

%d bloggers like this: