Kilka miesięcy temu pisałem o idealnym prezencie na święta jaki była opaska Mi Band 4 o której możecie przeczytać tutaj.

Od dwóch miesięcy korzystam już z nowszej wersji czyli Mi Band 5 i dziś podzielę się z wami opinią czy w tym roku Mi Band 5 to dobry wybór na zbliżające się święta.

Zacznijmy od nowości jakie proponuje nam nowa opaską od Xiaomi

  • większy i jaśniejszy ekran,
  • ładowanie magnetyczne,
  • ulepszone czujniki,
  • 11 trybów sportowych,
  • zdalne robienie zdjęć,
  • wskaźnik osobistej aktywności (PAI),
  • monitorowanie zdrowia kobiet.

Na pierwszy rzut oka widać że mamy większy ekran co do jasności to ja nie zauważyłem różnicy pomiędzy 450 nitów (Mi Band 5) a 400 nitów (Mi Band 5).

Przełomowe na pewno jest ładowanie magnetyczne w piątce nie musimy już wyciągać pastylki żeby ją naładować wystarczy zbliżyć ładowarkę do opaski i tyle. Według mnie zdecydowanie największy plus nowej opaski od Xiaomi.

Co do ulepszonych czujników, to czujnik snu jest zdecydowanie lepszy i dokładniejszy, do tego dochodzi czujnik stresu który według mnie działa bez zarzutu jak ktoś mi podniósł ciśnienie to na Mi Bandzie 5 było to widoczne. Opaska pozwoli nam też wykonać ćwiczenia oddechowe które faktycznie wpływają na nasz stres i byłem mile zaskoczony gdy po wykonaniu zalecanego ćwiczenia poczułem się lepiej.

Nowe tryby sportowe:

  • rower stacjonarny,
  • joga,
  • skakanka,
  • orbitrek,
  • wioślarz.

Zdecydowanie najbardziej czekałem na tryb rower stacjonarny, podczas wiosennego lockdownu z wiadomego powodu.
Z braku laku zacząłem dość sporo jeździć na rowerku stacjonarnym, niestety Mi Band 4 nie pozwalał mi zapisywać moich aktywności więc musiałem kombinować tętno mierzyć na opasce a w Google fit zapisywać aktywność. Jednak często przy synchronizacji MiFit z Google Fit zerowało mi aktywność. Dlatego też nowa funkcja mnie bardzo ucieszyła i działa ona jak należy teraz nie mam problemów z synchronizacją.
Pozostałych trybów niestety nie testowałem.

Zdalnie robienie zdjęć pominę dla niektórych fajny bajer ja go póki co nie używałem. Monitorowania zdrowia kobiet nie sprawdzałem z powodu swojej płci aczkolwiek mam dwie koleżanki które używają Mi Banda 5 i sobie chwalą że działa wszystko ok więc wierze im na słowo.

Kolejną nowością jest PAI jest przydatna opcją a dokładnie jest algorytm który oblicza wartości PAI (Personal Activity Intelligence).
Pozwala to na analizę trybu życia poprzez aktywność fizyczną użytkownika. Na podstawie zebranych danych użytkownik otrzymuje informuje, czy aby nie powinien on podejmować więcej wysiłku, aby jego stan zdrowia uległ poprawie.

Jest to taki odpowiednik punktów kardio w aplikacji Google FIT z tą różnicą że aplikacje można łatwo oszukać bo można sobie nabić kroki machając opaską. O tyle PAI już tak łatwo nie oszukać bo punkty są przyznawane za aktywność ale jest to także zależne od tętna czym wyższy tym więcej punktów dostajemy. Czyli przykładowo za jazdę na rowerku stacjonarnym przez 20 minut z tętnem 110 dostaniemy 5 punktów a za taką samą aktywność tylko bardziej intensywną z tętnem 160 dostaniem z 12-15 punktów. Nie sprawdzałem tego jakoś dokładnie ale na pewno za wyższą intensywność otrzymujemy więcej punktów.

To tyle jeśli chodzi o nowości, dla mnie największe plusy to nowy sposób ładowania, tryb rowerka stacjonarnego, PAI oraz ulepszone czujniki.

Nie będę jednak ukrywać że opaska jest idealna, główną wadą jest bateria w porównaniu z Mi Bandem bateria trzyma o około 7-10 dni krócej.
Przy normalnych ustawieniach jest to 12-14 dni ale zazwyczaj jest to raczej 12 dni. Dla porównania Mi Band 4 to było około 23 dni.

Ustawienia dla obu opasek identyczne, Mi Band 4 na takich mocno okrojonych ustawieniach typu mierzenie tętna co 10 minut potrafił wytrzymać na jednym ładowaniu 33 dni, dla porównania Mi Band 5 zaledwie 18 dni. Na szczęście Mi Band 5 nie trzeba wyciągać z opaski żeby go naładować co w jakiś sposób rekompensuję częstotliwość ładowania.

Bo gdybym miał co nie całe dwa tygodnie wyciągać pastylkę z opaski żeby ją naładować to by chyba mnie coś trafiło. A sama silikonowa opaska po dwóch miesiącach byłaby do wyrzucenia.

Jeśli chodzi o pozostałe bajery w przypadku Mi Band 5 nie udało mi się go skonfigurować żebym mógł sterować odtwarzaczem muzycznym w czwórce działało to bez problemu więc nie wiem na czym polega problem jednak funkcja nie jest mi jakoś za bardzo potrzebna.

Przejdźmy jeszcze do jednej cechy której Mi Band 5 nie otrzymał a dużo się mówiło że otrzyma czyli do NFC wiele osób liczyło że opaską będzie można płacić ja od początku uważałem że na Europę dostaniemy opaskę bez NFC.

Powód jest prosty Xiaomi póki co nie współpracuje z Google Pay a co za tym idzie gdybyśmy dostali Mi Banda 5 z NFC to i tak nie byłoby możliwości płacenia zbliżeniowo opaską.

Oczywiście w Rosji pojawiła się opaska Mi Band 4 w wariancie NFC a także na Ukrainie i na Białorusi. I działa płatność zbliżeniowa opaską ale tylko gdy mamy konkretna kartę czyli kartę Mastercard co za tym idzie posiadacze innych kart nie mogą korzystać z płatności zbliżeniowych.
Dlatego według mnie na ten moment nie ma sensu NFC w opasce od Xiaomi gdy tylko pojawi się możliwość synchronizacji z Google Pay to taka opaska będzie miała rację bytu. Ja póki co nie czekam na taką funkcję.

Na koniec wróćmy do tematu prezentowego bo świąteczny szał już nie długo, jeśli macie na prezent budżet pokroju 130 zł to dobrym wyborem będzie najnowsza wersja opaski (Mi Band 5) jednak gdy macie trochę mniejszy budżet w granicach 80-90 zł to warto kupić Mi Banda 4.

Jeśli myślicie o tym żeby sprezentować komuś na święta właśnie opaskę to warto już teraz rozglądać się za okazjami bo już teraz pojawiają się dobre okazję przede wszystkim mam tu na myśli starszy wariant.

A pod koniec listopada będzie można załapać się naprawdę super okazję, więc warto już teraz zapisać sobie na liście prezentów Mi Band 4 lub 5 bo każda osoba nie posiadająca opaski ucieszy się z takiego prezentu.